Wiejskie motywy na fotografiach Waldemara Grzelaka wyglądają jakby pochodziły ze skansenu, chociaż ukazują nie tak odległą w czasie codzienność. Faktem jest, że tradycyjne formy życia ludzi żyjących z uprawy ziemi i właściwa temu sceneria
przetrwały przez długi czas w regionach mniej objętych industrializacją. Tam dopiero w ostatnich kilku dekadach nastąpił radykalny zmierzch tradycyjnego wiejskiego modelu życia.

Waldemar Grzelak nazywa swoje fotografie romantycznymi i jest to określenie odpowiednie nie tylko z uwagi na ich nastrojowość, uwypuklanie finezyjnych walorów natury i możliwości harmonijnego bytowania w niej człowieka. Romantyczna jest też programowa idealizacja tych wartości, która bierze się z dystansu jaki wobec nich stwarza kierunek rozwoju cywilizacji.

WIĘCEJ...

Kiedy Waldemar Grzelak zwrócił sie do mnie z prośbą o napisanie tekstu do katalogu jego wystawy w jeleniogórskim BWA (marzec 2015 r.), przyjąłem ją z przekonaniem, że oto będę miał okazję wypowiedzieć się o pięknie w fotograficznym obrazowaniu - bo jego znane mi prace, nie rezygnowały z ekspozycji walorów estetycznych fotografowanej rzeczywistości, a wręcz je podkreślały. To postawa godna zauważenia, bowiem praktyka współczesnej fotografii (szczególnie w młodych środowiskach) jest diametralnie inna. A także - odnosząc tę uwagę do aktualnej krytyki fotografii - kto dzisiaj pisze o pięknie w fotografii?
Zwykle bowiem podkreśla się w niej wartości dokumentalne, treści neokonceptualne, inscenizacyjne, interwancje prospołeczne fotografii, itd. Ale czy mówi się o jej pięknie, o jej walorach czysto estetycznych ? Te ostatnie bywają wszak zauważane tylko w odniesieniu do fotografii zaliczanej do tak zwanej twórczości fotograficznej, której przykładów - niestety w coraz skromniejszym wymiarze - dostarczało właśnie środowisko głównie jeleniogórskich twórców, preferujących fotografię czystą, wcześniej zwaną elementarną. Upominając się bowiem o piękno w fotografii mam na uwadze jej źródłowe rozumienie, które pojawiło się już u podstaw wynalazku kalotypii, metody wywoływania utajonego obrazu ogłoszonej przez W.H.Foxa Talbota w 1841 r. i umożliwiającej pozyskiwanie tzw. "photogenie drawing" (jak w cyklu zdjęć W.H Foxa Talbota w jego albumie: "The Pencil of Nature"). Kalotypia (od calos-greckie: piękny) odnosząc się do estetyki malarstwa zapoczątkowała bogate dzieje tzw. obrazowania piktorialnego. Czy zatem jeszcze dzisiaj nawiązania do estetyki piktorializmu mogą być owocne, twórcze? Niewątpliwie należy dostrzegać autorów, którzy się tej tradycyjnej estetyce poświęcają, a obecność fotografii neopiktorialnej w dzisiejszej postmodernistycznej twórczości jest zupełnie usprawiedliwiona, czemu zresztą sprzyjają aktualne cyfrowe techniki rejestracji i obróbki zdjęć. Można wiec przyjąć, że piktorializm - jak mówi A. Sobota (porównaj jego "Szlachetność techniki" - Warszawa 2001) - jest od początku istnienia fotografii stałą strategią budowy fotograficznego obrazu, zaś dzisiaj kontynuacją: "...rozważań nad zasadnością funkcjonowania fotografii jako obrazu". Jeśli artyści zwykle (a jest to ciągle aktualne) odnosili swoją twórczość do wzorca natury, to czynili to z przekonaniem o głębokim związku natury i piękna - co podkreśla Sobota - i co okazało się być podstawą piktorialnego ideału w nowej metodzie obrazowania, jaką niegdyś umożliwiła technika fotograficzna. A więc piktorializm fotograficzny - dodaje krytyk - oparł się na "...teorii emocjonalnego przeżycia natury przez jednostkę, która wyposażona jest w rejestrującą aparaturę i świadomość kulturowych wzorów obrazowania". Autor "Szlachetności techniki" na licznych przykładach potwierdzających przenikanie się tradycji piktorialnej z awangardową dowodzi, że w istocie szukali oni kompromisu między tradycją a nowoczesnością obrazowania i - dodajmy - tę zasadę można odnieść również do współczesnej twórczości.

WIĘCEJ...

– Matecznik to „święte" i symboliczne miejsce w świecie zwierząt. Znane tylko im samym, gdzie kończą swój żywot – powiedział Janusz Jaremen, kurator wystawy zorganizowanej przez Fundację Magna Silesia. Dodał, że Waldemarowi Grzelakowi udało się namalować obrazy fotografią niczym pędzlem. Sztuka „malowania światłem" jest przecież istotą zjawiska utrwalania obrazu na nośnikach światłoczułych, o czym często się zapomina. Autor ekspozycji przypomniał tę kwintesencję fotografowania w sposób bardzo przekonujący.

Co ciekawe, uczynił to w miejscach, gdzie światła jest mało lub też wydaje się ono na pierwszy rzut oka kompletnie zniechęcające do wykonania zdjęcia. Nic bardziej błędnego! Widziane przez pryzmat aparatu Waldemara Grzelaka leśne uroczyska i mateczniki zyskują - dzięki skadrowaniu i wizji fotograficznej – zupełnie nowe oblicze. – Starałem się tak „namalować" ten świat, aby państwo czuli to, co ja. Niestety, wszystkiego nie da się przenieść z pomocą fotografii, choćby zapachu – zauważył artysta.

Więcej...

W fotografiach Waldemara Grzelaka nie chodzi o realistyczne, wierne odtworzenie, patrzenie w sposób badawczy, rekonstruujący rzeczywistość, ale – o pewną stylizację, próbę uwydatnienia i wydobycia nastroju, piękna nadprzyrodzonego, cudowności. Świat fotografii Waldemara Grzelaka, któremu nie obca jest również fotografia studyjna i reklamowa, wpisuje się w nurt i dążenia piktorialistów, których obrazy fotograficzne przypominać miały dzieła malarskie, rysunkowe czy graficzne.

Materia dokumentująca jest tutaj nie do końca jasna, odwzorowanie rzeczywistości widzialnej, ustępuje często miejsca wydobyciu nastroju, tajemnicy, uroku, ale i surowości, gwałtowności przyrody, która zaskakuje, wpływa na zmianę percepcji widza. O Waldemarze Grzelaku, jako o fotografującym artyście malarzu świadczy podkreślenie i operowanie wybranymi środkami wyrazu, przede wszystkim grą światła i cienia, tonów i półtonów oraz temperaturą barw. Artystyczna ingerencja w medium fotografii, manipulacja oraz eksperyment odbywają się najczęściej przez budowanie i kształtowanie obrazu fotograficznego akcentując zjawiska świetlne (świetlistość barw, wibracja, refleksy), operując cieniem oraz półtonami (mglistość). Wydobycie sensualnych oraz optycznych wrażeń świetlno - barwnych decyduje o nastrojowości, czyli jak się zdaje, najistotniejszym aspekcie fotografii Waldemara Grzelaka. Dodatkowo artysta zaprasza widza do interpretacji myśli i dążeń artystów zwłaszcza okresu baroku oraz impresjonizmu przez analizowanie obszarów wizualnej rzeczywistości pod kątem problemu luminizmu, charakteru światła i cienia. Przywołuje niejako prace z kręgu caravaggionistów z ich maniera tenebrosa. Dominacja ciemnej tonacji, z której za pomocą mocnego światła wydobywają się kształty (elementy przyrody ożywionej i nieożywionej), podkreśla wagę przedstawienia – niesamowitości przyrody. Jest to fotografia silnego kontrastu, niespokojnej, niemal dramatycznej ciemności, co decyduje o dynamice, temperaturze emocjonalnej, bogactwie efektów (migotanie, iskrzenie). Światło traktowane jest w sposób fantastyczny i pozwala na wyodrębnienie różnorodnych składników fotografii. Rzadko w pracach Waldemara Grzelaka pojawia się zagęszczona do granic możliwości ciemność „idealna". Artysta tak operuje środkami ekspresji, aby w partiach mroku pojawiły się echa kształtów o utajonej chromatyce (Izerski żywioł). Z ciemności, dzięki niemal dramatycznym zestawieniom i kontrastom (zarówno barwnym jak i świetlnym), kształty wyłaniają się z krystaliczną, często przerysowaną wyrazistością, co dodatkowo odrealnia wypowiedź wprowadzając widza do świata nadprzyrodzonego.

Więcej...